Ochraniacz kolorów zamontowany na korpusie piechoty morskiej

Wikimedia Commons / Flickr / Samantha

Rok 1967 był rokiem powstania. W Wietnamie siły amerykańskie i południowowietnamskie zaangażowały wojska Viet Congu w deltę Mekongu, podczas gdy demonstranci wojny w Wietnamie zaatakowali Waszyngton, DC i Thurgood Marshall został zaprzysiężony jako pierwszy czarny Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych.

Aby nie zostać pominiętym, baza logistyczna Marine Corps Logistics w Barstow (Kalifornia) stworzyła własną historię, zakładając Marine Colps Mounted Color Guard , która pozostaje jedynym zamontowanym ochroną kolorów w Marine Corps dzisiaj.

Marine o nazwisku ppłk Robert Lindsley, emerytowany korpus piechoty morskiej, wrócił z Wietnamu w 1966 r. I został mianowany starszym oficerem odpowiedzialnym za komitet stajni. Właśnie w tym czasie zauważył, co dzieci wojskowych rodziców robią dla zabawy.

"Niektóre z dzieci na utrzymaniu, włącznie z moim synem, zabierały konie ze stajni, miały wówczas około 20 lat i jeździły na paradach, gdy miały je w mieście" - powiedziała Lindsley.

"Po zapoznaniu się z Mount Colour Guard w Camp Pendleton, zdecydowałem raczej niż dzieci jeżdżące na paradach, że będziemy mieć kolorową straż".

Stworzenie MCLB Barstow Mounted Colour Guard było stamtąd dość płynne.

"Zdarzyło mi się, że jestem starszym podpułkownikiem w bazie i zaskakującym jest to, co możesz zrobić, zwłaszcza jeśli go popchniesz" - powiedział. "Tak długo nie wróciłem z Wietnamu i byłem przyzwyczajony do pchania rzeczy".

Żeby ochronić kolor, Lindsley spotkała się z pułkownikiem Fredem Quinnem, głównym szefem sztabu w tym czasie, o 6:30 każdego ranka, żeby jechać konno. Podczas tych przejażdżek Lindsley powiedziałaby pułkownikowi, co chce zrobić. Stamtąd poczyniono przygotowania.

Z 600 stajniami otrzymanymi od Quinn, Lindsley pojechał do Saint George w stanie Utah, gdzie wcześniej kupił konie, w poszukiwaniu koni odpowiednich dla potrzeb Korpusu Piechoty Morskiej .

"Właściwie, podoficer odpowiedzialny za stajnie i ja pojechaliśmy do San Joaquin Valley w Kalifornii, szukając czarnych koni, ale nie mogąc ich znaleźć", powiedziała Lindsley. "Aby znaleźć prawdziwą czerń jest bardzo trudne, można znaleźć ciemnobrązowy koń, który wygląda na czarny, ale znalezienie prawdziwej czerni i pasujących koni jest bardzo trudne.

"Zabraliśmy więc rządowy pojazd do St. George w stanie Utah, gdzie (kupiliśmy) kilka palomino koni, cztery z nich, które przywieźliśmy z powrotem. Piąty koń kupiliśmy tutaj lokalnie."

Jak przystało na konie należące do piechoty morskiej, nazwano je po najsłynniejszych bitwach w historii Korpusu. Byli to Montezuma, Trypolis, Soissons, Surabachi i Iwo Jima. W każdej z tych bitew Marines stanęli przed groźnym przeciwnikiem, ale zwyciężyli. W przeciwieństwie do Mustangów dzisiejszej straży koloru, hodowla oryginalnych koni jest w większości nieznana.

Wszystko to wydarzyło się w 1967 roku. Kiedy konie zostały kupione, trzeba było je przepracować i przeszkolić, aby mogły sobie poradzić z różnymi przeszkodami, na które mogą natknąć się podczas parady.

"Pracowaliśmy z nimi, szkoliliśmy się z nimi i tak dalej, waląc w puszki, rzucając fajerwerki i wszystkie te rzeczy, które robisz."

Następnie musieli zmierzyć się z zadaniem zakupu sprzętu dla koni.

Pomoc przyszła od człowieka o imieniu Art Manning.

Manning zapewnił ochroniarzowi czerwone koce dla siodełka z kino, z którym pracował jako zawodnik kaskaderów, którego złotym wykończeniem dodawano dookoła krawędzi. Lindsley dostała pięć siodeł McClellana za 75 USD za sztukę.

W jakiś sposób Lindsley chciał włączyć kolory Marine Corps do kolorowej osłony.

"Jeśli masz czerwone i złote, co robisz?" Dostajesz złotego konia z czerwonymi pułapkami i dlatego masz palominos, a złoty palominos z czerwonymi pułapkami i marines w bluzie z kroju tworzą ładną grupę.

Dodatkową zaletą posiadania palominos jest to, że o wiele łatwiej jest znaleźć pasujące palominosy, niż znaleźć pasujące czarne konie.

Pierwsza parada, do której dotarła kolorowa straż, znajdowała się w Ridgecrest w Kalifornii w 1967 roku. Stamtąd pierwotnie zamontowany ochroniarz uczestniczył w paradach w mieście, paradzie z Calico i Yermo, gdy mieli rodeo.

Gdy rozeszły się wieści o nowo utworzonej osłonie, stajnie otrzymały zaproszenia na profesjonalne parady. Wraz z rosnącym zainteresowaniem nastąpił wzrost podróży, ponieważ obszar, na którym zamontowano zamontowaną osłonę koloru, wyrósł z prezentacji na lokalnych paradach na parady w dowolnym miejscu między San Diego a Ohime. Ze względu na popularność osłony kolorów liczba jeźdźców również wzrosła.

"W pewnym momencie mieliśmy około 18 zawodników" - powiedział - "mieliśmy marynarza-marynarza, kobietę piechotę morską, około czterech oficerów, a reszta została zaciągnięta."

W przeciwieństwie do wielu napisów na straży koloru, nie została założona przez grupę oficerów, powiedział Lindsley, zamiast tego została założona przez tych pierwszych zawodników. Główną zasadą straży kolorów, w czasach jej założenia, a nawet dzisiaj, jeśli osoba, która dołączyła, nie wiedziała, jak jeździć, nauczyłaby się tego.

"Mieliśmy tego sierżanta, który po prostu chciał dołączyć do kolorowego strażnika, a on pomógłby wyczyścić konia i pomalować kopyta, aby po prostu z nami", powiedział. "Powiedziałem, że nie ma mowy, należysz do kolorowego strażnika, którego nauczysz się jeździć."

Rank nie miał i nadal nie ma wpływu na to, czy Marine może być na straży koloru.

"Powiedziałem wszystkim, kiedy tu wchodzisz, nie obchodzi mnie, czy jesteś prywatną pierwszą klasą, ranga nie ma z tym nic wspólnego" - powiedziała Lindsley. "Jedyną rzeczą, która miała coś wspólnego z ochroną kolorów, było to, że starszy człowiek prowadziłby strażnika koloru i niósłby kolory.

To jest tradycja, która stworzyła strażnika kolorów, powiedział. To nie tylko oficerowie, ale marines wszystkich szczebli.

Obecnie montowana osłona kolorów MCLB Barstow pozostaje jedyną w swoim rodzaju w Marine Corps.

"Co myślę o dzisiejszej ochronie koloru?" powiedział Lindsley. "Myślę, że jest to najwspanialszy ostatnio zamontowany przedmiot w amerykańskim Marine Corps.Jeśli kiedykolwiek zdecydują się go przenieść, będę bardzo zrozpaczony, ponieważ powstał tutaj w Barstow i powinien zostać w Barstow.

"Znam próby i udręki, przez które przeszedł ten ochroniarz, musieliśmy wyłudzać pieniądze, które wyszły ze służb specjalnych, żeby kupić siano dla koni, wszyscy byli wolontariuszami, nie dostali nic, Wyszedłem na własny koszt, nie oddaję nic poza kapeluszem do oryginalnych członków i od tego czasu, znając strażnika kolorów, nie oddaję nic prócz dwóch czapek każdemu, kto tam służy ".